Jak zwykle przyjaciele nie zawiedli, byli z Nami:
Nad bezpieczeństwem konwoju czuwał niezastąpiony zespół z
Convoy Escort Service
Po załadunku krótka (jak przed każdym konwojem) pogadanka o bezpieczeństwie, następnie inhalacja płuc dymem tytoniowym, oraz zasilenie szarych komórek kierowców zawodowych. Płuca i mózgi przygotowane do drogi.
Kto w tym fachu mówi, że nie pali to albo kłamie, albo nie przepracował jeszcze miesiąca i stres rozładowuje gniotąc jakieś piłeczki antystresowe (spokojnie za chwilę już zrozumiesz, że piłeczka kulnie się po kabinie w trakcie jazdy i tyle ją widział a fajeczki w kanciastym pudełeczku zawsze będą na Ciebie czekać w miejscu gdzie je ostatnio odłożyłeś)
Po takiej kuracji, czyste umysły i duszę kierowców zaprowadziły ich prosto do kabin.
Ładunek planowo wyjechał z magazynu w Inverness w Szkocji i dzięki dobremu zabezpieczeniu, oraz odpowiedzialnym kierowcom bez przeszkód dotarł do miejsca docelowego jakim był Port w Dover (Anglia).
Naczepy z zawartością zostały załadowane na prom i popłynęły w dalszą drogę.
Zdjęcia dzięki uprzejmości King Of The Road i Górnikowi.
Dziękujemy za wspaniale spędzony dzień i jak zwykle owocną współpracę wszystkim obecnym firmom, oraz ekipie zabezpieczenia.
Szerokości i do szybkiego zobaczenia
Zespół Emoyeni
Follow the Wind!




