Czołem Kierowcy!
Są tytuły, które starzeją się szybciej niż świeże bułki z piekarni przy dworcu, i są takie, które z wiekiem nabierają smaku. Euro Truck Simulator 2 bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. Gra ma już ponad dekadę, a mimo to wciąż przyciąga nowych kierowców – tych, którzy marzą o podboju Europy za kółkiem trzyosiowej bestii, oraz tych, którzy po prostu lubią posiedzieć w wirtualnej kabinie i posłuchać jak diesel mruczy jak zadowolony kot. Ale w tym idealnym świecie asfaltu, tachografów i parkingów dla TIR-ów, jest jedno pytanie, które powraca jak bumerang: kiedy zobaczymy klasyczne ciągniki siodłowe?
Bo o ile Volvo FH czy Scania R prezentują się w ETS2 jak z katalogu dealera, o tyle miłośnicy motoryzacyjnej klasyki muszą ratować się modami. A przecież historia europejskiego transportu drogowego to nie tylko najnowsze, aerodynamiczne sylwetki z LED-ami w kształcie boomerangów. To także MAN F90, który był królem autostrad w latach 90. To Renault AE Magnum, z kabiną wyglądającą jak apartament w bloku z wielkiej płyty. To kultowe Mercedesy SK, z których lakier schodził szybciej niż zapał młodych kierowców do nocnej trasy Warszawa–Kolonia.
Dlaczego więc w ETS2 wciąż ich nie ma?
Zapewne dlatego, że producenci klasycznych modeli nie zawsze są skorzy do udzielania licencji. Dla nich dawne ciężarówki to albo zamknięty rozdział, albo marketingowy relikt, który nie przyniesie zysków. A szkoda – bo gdyby w SCS Software wprowadzili klasyczne zestawy, społeczność oszalałaby z zachwytu. Wyobraźmy to sobie: włączasz grę, a tam obok najnowszej Scanii – majestatycznie lśniący Mercedes NG, który pamięta czasy, gdy niemieckie autostrady bywały puste, a opłaty drogowe nie doprowadzały do łez księgowych w firmach transportowych.
Drugi problem to kwestia realizmu – i nie chodzi o model jazdy, ale o to, że stare ciężarówki... no cóż, były stare. Głośne, mniej ekonomiczne, ich kabiny bardziej przypominały puszki po konserwach niż mobilne biura. Dziś, gdy gracze oczekują perfekcyjnie odwzorowanego komfortu, automatycznej klimatyzacji i tysiąca szczegółów na desce rozdzielczej, klasyki mogłyby wypaść jak wspomnienia z PRL-u: urocze, ale trochę niewygodne.
A jednak – tęsknota zostaje.
Bo klasyczne ciągniki siodłowe mają w sobie coś, czego brakuje współczesnym – duszę. Charakter. Ten rodzaj surowości, z którą dopiero prawdziwy kierowca potrafi nawiązać dialog. Może więc właśnie dlatego marzenia graczy o klasykach w ETS2 nie umierają. Bo gra, choć piękna, jest w gruncie rzeczy elegancko wypolerowanym muzeum transportu. A w muzeum – prędzej czy później – musi znaleźć się historia.
Czy więc kiedyś zobaczymy klasyczne ciężarówki w oficjalnych dodatkach?
Jeśli zapytać realizmu: pewnie nieprędko. Jeśli zapytać fanów: najlepiej jutro.
Powiem tak: ETS2 bez klasycznych ciągników jest jak Europa bez Trasy E40 – niby można żyć, ale coś ewidentnie brakuje. I dopóki w tej wirtualnej Europie nie zaparkuje chociaż jeden MAN sprzed trzydziestu lat, dopóty będziemy czuć, że w naszym garażu stoi trochę zbyt nowocześnie.
Ale nadzieja, jak to w transporcie bywa, zawsze jedzie następna.
A gdy mówimy o klasykach, nie sposób pominąć ciężarówek, które dla wielu kierowców były tym, czym dziś są najnowsze Volvo czy Actrosy – obiektem marzeń i westchnień.
Weźmy choćby Volvo F16. Ten model to ikona skandynawskiej motoryzacji. Legendarny, sześciocylindrowy silnik o mocy, która w tamtych czasach wydawała się niemal nadludzka, do dziś budzi respekt. Dźwięk F-szesnastki był tak charakterystyczny, że kierowcy potrafili rozpoznać go na parkingu, zanim ciężarówka w ogóle wyjechała zza budynku. Kabina – surowa, ale na swój sposób elegancka – miała w sobie tę prostą, skandynawską praktyczność, która czyniła jazdę przyjemnie przewidywalną. Czy można sobie wyobrazić lepszą maszynę do przemierzania północnych tras w ETS2? Trudno.
Z kolei Scania serii 2 to ciężarówka, która dla wielu jest synonimem „prawdziwego” transportu. Jej charakterystyczna sylwetka, nieco kanciasta, pełna prostych linii, dziś może wydawać się oldschoolowa, ale właśnie w tym kryje się jej urok. To była Scania, która nie udawała niczego – robiła swoje, ciągnęła ładunki bez kaprysów i potrafiła wybaczyć więcej niż niejeden współczesny komputer na pokładzie. Zapach wnętrza, odgłos pracy mechanicznej skrzyni biegów i to uczucie, gdy wsiadało się wysoko ponad dachami osobówek… To są emocje, których w ETS2 bardzo brakuje.
A stare DAF-y? Ach, to już inna historia – bardziej holenderska, bardziej swojska. Modele serii 2800 czy 3300 były jak solidne, twarde jak skała woły robocze europejskich firm transportowych. Kierowcy cenili je za wygodę, która jak na swoje czasy była wręcz luksusowa. Wysoka kabina, szerokie szyby, ogromne lusterka – z DAF-a świat po prostu wyglądał inaczej. I choć technologicznie nie były to pojazdy, które mogły rywalizować z późniejszymi gigantami, miały w sobie coś, co dziś można nazwać „charakterem drogi”.
Wyobraźmy to sobie w ETS2: flota klasycznych ciężarówek, każda z własnym temperamentem, każda z innym dźwiękiem, innym sposobem prowadzenia, innymi wspomnieniami dla tych, którzy mieli okazję nimi jeździć naprawdę. To byłby hołd dla całej epoki europejskiego transportu. Epoki, która – choć minęła – wciąż żyje w sercach kierowców i pasjonatów.
Czy SCS Software kiedykolwiek zdecyduje się otworzyć bramy wirtualnego muzeum i wprowadzić te legendy do gry? Tego nie wiemy. Ale jeśli kiedyś w menu wyboru ciężarówki zobaczymy klasyczne Volvo, Scanię czy DAF-a, cała społeczność ETS2 będzie świętować jak po zdobyciu nowego DLC z mapą.
Bo klasyki nie starzeją się nigdy – tylko czekają, aż ktoś znów da im drogę przed maską.
Do zobaczenia na szlaku. Black.Knight
