
Witajcie Kierowcy!
Są takie modele samochodów ciężarowych, o których kierowcy mówią z czułością większą niż o niejednym swoim domowym sprzęcie. DAF XF 105 należy właśnie do tej rzadkiej kategorii. To nie był po prostu ciągnik siodłowy – to był partner w trasie, pewniak, „wołek roboczy” o manierach dżentelmena. Mógł nie mieć najbardziej muskularnej sylwetki na parkingach pod Lyonem ani najgłośniejszego PR-u w folderach reklamowych, ale gdy przychodziło do roboty, robił ją bez szemrania. I właśnie dlatego jego zejście ze sceny wciąż budzi niedosyt.
DAF 105 był jak stary dobry rock: nie potrzebował fajerwerków, żeby robić wrażenie. W czasach, gdy konkurencja prześcigała się w futurystycznych kokpitach i cyfrowych wodotryskach, on proponował coś bardziej podstawowego – stabilność. Cabina, którą można było nazwać „mieszkaniem na kołach”, silnik, który brzmiał jak obietnica, że dowiezie cię na miejsce, choćby świat się walił, i skrzynia, która wybaczała nawet dni, kiedy kierowca pił zbyt mocną kawę.
Ten model budował reputację powoli, na tysiącach kilometrów europejskich autostrad, a nie na sloganach. Właśnie dlatego wielu uważa go za legendę – bo na legendę pracuje się latami, drobnymi szczegółami, a nie jednym błyskiem marketingu.
A jednak… przyszła era norm emisji, cyfryzacji, aerodynamicznych eksperymentów i księgowych, którzy zaczęli pytać: „czy naprawdę potrzebujemy tej prostoty?”. DAF XF 105 nagle stał się – w oczach decydentów – zbyt klasyczny, zbyt uczciwy, zbyt mało modny. Zszedł ze sceny nie dlatego, że przestał być potrzebny kierowcom, ale dlatego, że świat zapragnął ciężarówek, które bardziej przypominają komputery na kołach niż maszyny do robienia kilometrów.
Była to decyzja biznesowo uzasadniona, ale emocjonalnie – trudna do przełknięcia. Kierowcy, którzy spędzali w 105-tkach setki nocy, wiedzą swoje: ta ciężarówka nie zestarzała się, ona została po prostu zastąpiona nowszą modą. A moda, jak wiadomo, bywa kapryśna.
Współczesne modele są szybsze, cichsze, bardziej ekologiczne i pełne technologii, o jakich kiedyś można było tylko marzyć. Ale czy są bardziej "ludzkie"? Czy budzą takie same wspomnienia? Czy kierowca po 1200 kilometrów nadal schodzi z nich z poczuciem, że jego maszyna była partnerem, a nie jedynie narzędziem?
DAF XF 105 odszedł przedwcześnie – i to jest w nim najbardziej symboliczne. Bo legenda nigdy naprawdę nie odchodzi. Ona po prostu przestaje być produkowana, ale żyje w opowieściach. W radiu, w rozmowach na parkingach, w historii każdej firmy, która kiedyś na nim stanęła.
A gdy gdzieś w nocy na A2, A4 czy E45 minie cię zadbana, lekko pomrukująca 105-tka, pomyśl przez chwilę: to nie jest zwykły ciągnik. To kawałek epoki, która odeszła zbyt wcześnie, ale zostawiła po sobie legendę – i to taką, której nie da się zastąpić samą elektroniką.
Jako kierowcy wirtualni mamy to szczęście, że możemy prowadzić ten oto wspaniały ciągnik w ETS 2 i poczuć smak tamtych lat, które już niestety nie wrócą ale na zawsze zostaną w naszych sercach.
Do zobaczenia na szlaku. Black.Knight

Hello Drivers!
There are some truck models that drivers talk about with more affection than many of their own household appliances. The DAF XF 105 belongs to this rare category. It wasn't just a tractor unit – it was a partner on the road, a sure thing, a ‘workhorse’ with the manners of a gentleman. It may not have had the most muscular silhouette in the car parks near Lyon or the loudest PR in advertising brochures, but when it came to work, it did it without complaint. And that is why its departure from the scene still leaves us wanting more.
The DAF 105 was like good old rock music: it didn't need fireworks to make an impression. At a time when the competition was outdoing each other with futuristic cockpits and digital bells and whistles, it offered something more basic – stability. A cab that could be called a ‘home on wheels’, an engine that sounded like a promise to get you there even if the world was falling apart, and a gearbox that forgave even the days when the driver drank too much strong coffee.
This model built its reputation slowly, over thousands of kilometres of European motorways, rather than on slogans. That is why many consider it a legend – because a legend is built over years, with small details, rather than a single flash of marketing.
And yet... came the era of emission standards, digitalisation, aerodynamic experiments and accountants who began to ask: ‘Do we really need this simplicity?’. The DAF XF 105 suddenly became – in the eyes of decision-makers – too classic, too honest, too unfashionable. It left the stage not because it was no longer needed by drivers, but because the world wanted trucks that were more like computers on wheels than machines for clocking up the miles.
It was a business decision, but emotionally difficult to swallow. Drivers who spent hundreds of nights in the 105s know better: this truck did not grow old, it was simply replaced by a newer fashion. And fashion, as we know, can be capricious.
Contemporary models are faster, quieter, more environmentally friendly and full of technology that we could only dream of in the past. But are they more ‘human’? Do they evoke the same memories? After 1,200 kilometres, does the driver still get out of them with the feeling that his machine was a partner and not just a tool?
The DAF XF 105 departed prematurely – and that is what is most symbolic about it. Because a legend never really goes away. It simply ceases to be produced, but lives on in stories. On the radio, in conversations in car parks, in the history of every company that once stood on it.
And when, somewhere at night on the A2, A4 or E45, a well-maintained, slightly purring 105 passes you, think for a moment: this is no ordinary tractor unit. It is a piece of an era that passed too soon, but left behind a legend – one that cannot be replaced by electronics alone.
As virtual drivers, we are fortunate to be able to drive this wonderful tractor in ETS 2 and get a taste of those years, which unfortunately will never return but will remain in our hearts forever.
See you on the road. Black.Knight
2
